Dolomity '2005

 

---Dolomity '2005

Zafascynowani opisami i zdjęciami znalezionymi w Internecie postanowiliśmy zderzyć nasze wyobrażenia z rzeczywistością i spróbować swoich sił na ferratach we włoskich Dolomitach. Jadąc nie mieliśmy konkretnych planów – postawiliśmy na improwizację i rozpoznanie bojem.

Uczestnicy

Przebieg

Szybko pokonaliśmy odcinek Jelenia Góra – Praga – Ceskie Budejowice – Linz i Salzburg i znaaaaacznie wolniej (za sprawą Niemców, którzy gromadnie ruszyli na wakacje na południe Europy) odcinek Salzburg – Spittal i znów szybko przez Lienz i Dobbiacio do niekwestionowanej stolicy Dolomitów - Cortina d’Ampezzo. Dolomity składają się z kilkunastu wapiennych grup skalnych rozdzielonych głębokimi dolinami. Góry są niezwykle strome i gdyby nie liczne sztuczne ułatwienia: żelazne klamry, łańcuchy, stalowe liny asekuracyjne (via ferraty – po włosku „drogi żelazne”), które zaczęto instalować pod koniec XIX wieku, góry te byłyby dostępne wyłącznie dla alpinistów lub straceńców.

Na przetarcie wybraliśmy grupę Cristallo i drogę Ivano Dibona z malowniczo położonym schroniskiem Lorenzi, znanym z „Cliffhanger-a” wiszącym mostkiem i pozostałościami umocnień po toczonych tu w czasie pierwszej wojny światowej walkach. Było ciężko i na początku nieco strasznie ale bardzo nam się podobało.

Następnego dnia przeprowadziliśmy szturm na Sorapiss. Jednak plan obejścia (ferraty Vandelli, Minazio i Berti) był zbyt ambitny – pokonywanie kolejnych odcinków zabierało nam znacznie więcej, czasu niż wynikało to z opisu i na końcu ferraty Vednelli zawróciliśmy schodząc tą samą drogą na przełęcz Tre Croci.

Kolejną była grupa Tofane. Z pogardą odrzuciliśmy możliwość skorzystania z drogi klasycznej i ferratą Giovanni Libella weszliśmy na szczyt Tofana di Rozes (3225 m npm).

Polecam – góry będą podobały się osobom lubiącym przestrzeń i nie bojącym się znacznych ekspozycji !

Literatura: „Dolomity – najpiękniejsze Via Ferraty”, Pascal Sombardier